W tym wpisie zajmiemy się pojazdem, który miał przybliżyć nas do koncepcji amerykańskiego snu motoryzacji u nas w Polsce. Mowa oczywiście o Warszawie 200 pickup.
Jej historia rozpoczyna się od zapotrzebowania na pojazd techniczny dla polskiej drużyny podczas prestiżowego wtedy wyścigu kolarskiego – socjalistycznego Wyścigu Pokoju. Stanowił on odpowiednik dzisiejszego Tour De France. Ciężarówki były zbyt wielkie i nie spełniały swojej funkcji, dlatego Polski Związek Kolarski zgłosił się do FSO, aby dostosowali Warszawę do roli pojazdu technicznego. Pod kierownictwem inż. Stanisława Łukaszkiewicza prace ruszyły sprawnie. Odcięto górną część tyłu pojazdu i wstawiono tam skrzynię ładunkową z otwieraną z tyłu klapą. Prototyp zaprezentowano już w 1955. Na torze spisała się doskonale ze względu na dużą powierzchnię do załadunku przy niewielkich rozmiarach. W dodatku pakę można było zabezpieczyć plandeką. Warszawa rok później dostąpiła udziału w sukcesie, kiedy to Stanisław Królak wygrał Wyścig Pokoju.
Na tym historia pojazdu się nie kończy. Na rynku istniało zapotrzebowanie na samochody dostawcze. Dostosowano więc Warszawę do produkcji masowej i w 1958 pierwsze pickupy zjechały z taśmy. Pakę wyłożono deskami sosnowymi, dołożono szersze opony oraz wzmocniono auto dodatkowymi piórami. Pojazd dostał oznaczenie M-20P, ale w raz z postępującą modernizacją Warszawy. Warszawa wyparła swojego protoplastę w postaci Gaza Pobiedy produkowanego w Niżnym Nowogrodzie. Jak na tamte czasy była już mocno przestarzała. Warszawa 200 przeszła po drodze liczne modernizacje silnika, nadwozia, wału napędowego czy nieudaną próbę wymiany szyby – jej tafla powodowała załamywanie się światła oraz zniekształcanie obrazu. W 1958 doczekała się następnych udoskonaleń – wprowadzono nowe amortyzatory, mniejsze koła, poprawioną instalację elektryczną. W 1962 dostała w końcu nowy silnik górnozaworowy. Nazwana tak Warszawa 202 rozpędzała się do 130 km/h przy mocy 70 kM. Powstała również Warszawa 210, której dwa egzemplarze prototypowe zaginęły. Odznaczały się nowoczesną linią i napędzane były rzędowym sześciocylindrowym silnikiem. Po latach odnaleziono jeden z egzemplarzy całkowicie zdewastowany w Muzeum Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego w Sielpi Wielkiej koło Końskich. Co do drugiego według domysłów miał trafić do ZSRR, aby posłużyć za model prototypowy GAZa M24. W 1964 weszła na rynek wersja sedan a rok po tym kombi.
Dzisiaj ten typ Warszawy stanowi rarytas. Osiąga znaczne ceny na aukcjach. Każdy kolekcjoner pragnąłby mieć ją w swojej kolekcji. A wy jak ustosunkowujecie się do tej koncepcji? Czy Warszawa 200 pickup to najlepszy przedstawiciel polskiego snu o amerykańskiej wielkości?






